Bramkarz musi być twardy
Chodził do jednej klasy z Janem Wosiem (Odra Wodzisław) i Witoldem Wawrzyczkiem, który zabłysnął w Bundeslidze (obecnie Cracovia). Miał dobre notowania jako bramkarz, nie zrobił jednak wielkiej kariery. Poprzestał na klasie okręgowej. Dzisiaj ma 32 lata, gdyby jednak ktoś zaproponował mu grę w czwartej lidze, nie zawahałby się ani chwili.
Jestem bramkarzem dla samego siebie, żeby jak najdłużej zachować zdrowie i sprawność - mówi Robert Gorzawski, golkiper Górnika Radlin. Opanowany, powściągliwy, spokojny - cieszy się poważaniem wśród kolegów z boiska, a także wśród kibiców. Mimo dobrych notowań, jakoś nie miał szczęścia zagrać w wyższych ligach. Dzisiaj ma 32 lata, broni bramki radlińskiego Górnika. To z sentymentu dla tego klubu i miasta, bo z Radlina pochodził mój dziadek Alojzy Gorzawski - wyjaśnia piłkarz. W piłkę gra już 24 lata. I nie wyobraża sobie siebie na innej pozycji, niż w siatce. Jest urodzonym bramkarzem. Na co dzień pracuje jako celnik. Dwa wcielenia piłkarza
Robert Gorzawski urodził się 25 czerwca 1973 roku. Mieszka w Wodzisławiu. Tutaj się urodził i wychował. Piłkarskie szlify zdobywał najpierw w Szkole Podstawowej nr 3. Chodził do klasy o profilu sportowym, której patronował ówczesny GKS Odra Wodzisław. Trenował w trampkarzach Odry pod okiem Eugeniusza Cichonia (I trenera) i Jerzego Kuliga (koordynatora). W juniorach prowadził go Jan Adamczyk, obecnie drugi trener Odry Wodzisław. To były piękne czasy, nasze życie toczyło się głównie na wodzisławskim stadionie oraz na boiskach, na Blazym i na Gliniance – wspomina dzisiaj bramkarz Górnika.
Chodził do jednej klasy z Janem Wosiem (obecnie Odra Wodzisław) oraz Witoldem Wawrzyczkiem, który zakosztował gry w Bundeslidze, w niemieckim Energy Cottbus (obecnie jest w Cracovii). Był też w tej samej grupie Grzegorz Wisełka. Reszta naszej klasy raczej nie zrobiła kariery i w większości gra w okręgówce oraz A klasie - mówi Robert Gorzawski.
Ukończył technikum górnicze, zdał maturę i poszedł do komandosów. Służbę wojskową odbył w VI Brygadzie Desantowo-Szturmowej im. gen. Stanisława Sosabowskiego. W 1996 roku rozpoczął pracę jako celnik i do dzisiaj wykonuje ten zawód. Nie zrezygnował z piłki. Trafił najpierw do Kolejarza Chałupki, który wówczas pod wodzą Jarosława Skrobacza występował w klasie okręgowej, a następnie do Czarnych Gorzyce, gdzie grał pod opieką trenerów Andrzeja Wiśniewskiego, a potem Mariana Piechaczka. Po dwóch sezonach, za namową Mieczysława Parzycha (obecnie trenera Płomienia Połomi) trafił do Górnika Radlin, którego trenerem jest Tomasz Szczepan.
Pasja życia
Bramkarzowi potrzebne jest opanowanie, podzielność uwagi, dobra sprawność fizyczna, ale przede wszystkim musi być twardy - uważa Robert Gorzawski. Lubi tę chwilę, kiedy drużyna staje w kręgu przed meczem i wznosi bojowy okrzyk. Jesteśmy jak rodzina. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Co jeden zepsuje, drugi naprawia - dodaje piłkarz radlińskiego Górnika.
Piłkę nożną traktuje jak pasję. Gra przede wszystkim dla samego siebie, żeby zachować sprawność i zdrowie. Odpowiada mu sportowy tryb życia, dzięki temu nigdy nie palił papierosów. Preferuje ruch, uważa, że własny przykład to najlepszy sposób, żeby zachęcić również młodych do uprawiania sportu. Z serca dziękuję wszystkim tym ludziom, dzięki którym czegoś się nauczyłem. Sam chciałbym zrobić coś dobrego dla innych - mówi Robert Gorzawski. Chciałby zostać w przyszłości trenerem bramkarzy. A kto wie, może nie powiedział jeszcze ostatniego słowa jako zawodnik?
Iza Salamon