Teraz czekać, aż zadzwoni
Nowy dzwon ma dwa metry wysokości i waży ponad trzy tony. Jest największy w diecezji katowickiej. Kolos został już wciągnięty na południową wieżę rybnickiej świątyni i wkrótce będzie wzywał wiernych na msze.
Nowy dzwon to duma księdza Franciszka Musioła, proboszcza parafii Św. Antoniego. – Zamówiliśmy go, aby uczcić 100-lecie istnienia naszej bazyliki. Dzwon został odlany w austriackiej ludwisarni Grassnayr, która odlewaniem dzwonów zajmuje się od czterystu lat. – Dzwon miał wisieć na wieży już w czerwcu, jednak problemy z dokumentacją spowodowały kilkumiesięczne opóźnienia – mówi proboszcz.
Poduszki wchłoną drgania
Po kilkutygodniowych przygotowaniach, 20 listopada, rozpoczęto wciąganie kolosa. W konstrukcji świątyni są specjalne otwory w stropach pod wieżami aby umożliwić montaż nowych dzwonów. Zanim dzwon został wciągnięty na wysokość kilkudziesięciu metrów przygotowano na dzwonnicy potężną ramę, która utrzyma pracujący dzwon. Mury świątyni są już stare i mogłyby nie wytrzymać silnych wibracji, dlatego pracownicy firmy Rduch z Połomi, która montowała dzwon, umieścili wokół konstrukcji specjalne poduszki pochłaniające drgania.
Wciągnęli go rękami
Cały proces wciągania dzwonu trwał w sumie około ośmiu godzin. Wysokość, na jakiej miał zostać zamontowany dzwon, uniemożliwiała zastosowanie specjalnych, elektrycznych wyciągarek. Dlatego spiżowy kolos został wciągnięty siłą ludzkich rąk. Przypomnijmy, że podobnej wielkości dzwon wisiał już na dzwonnicy bazyliki przed wojną. Niemcy skonfiskowali go jednak i bezceremonialnie przetopili na armaty. Po poprzedniku ostała się jednak stalowa konstrukcja, która teraz utrzyma nowy nabytek rybnickiej świątyni. Antoni Rduch, szef firmy mówi, że montaż potężnego dzwonu przebiegł zgodnie z planem i beż żadnych niespodzianek. – Przy takiej masie trzeba było naprawdę zachować ogromną ostrożność, jednak moi ludzie to doświadczeni pracownicy, którzy montowali już cięższe dzwony i to na większych wysokościach – zapewnił Antoni Rduch
W godzinę Miłosierdzia Bożego
Na wieży rybnickiej bazyliki zamontowano także carillony – czyli zestaw 15 dzwonów strojonych, a odlanych niedawno w niemieckim Passau. To ta firma miała także początkowo odlewać dzwon Miłosierdzia Bożego. Carillony będą wygrywać co godzinę, od 7.00 do 20.00 melodię pieśni: „Antoni, patronie ty nasz”. – Te dzwony będą sterowane elektronicznie. Gdy przychodziłem do tej parafii obiecałem wiernym, że na wieży zawisną właśnie takie carillony i jak widać dotrzymałem słowa. Z pewnością mają one lepsze dla ucha brzmienie niż dźwięki odtwarzane z płyty – mówi z uśmiechem ks. Franciszek Musioł. – Chcielibyśmy także, aby nasz największy dzwon odzywał się co piątek, o godz. 15.00. Jest to godzina Miłosierdzia Bożego – dodaje.
Specjaliści z Innsbrucka
Zakład, w którym go odlewano to mała firma z długą, bo liczącą aż czterysta lat, tradycją. Tu odlewa się największe i najpiękniejsze dzwony. Skład stopu to wielka tajemnica właścicieli ludwisarni. Dzięki odpowiednim proporcjom metali, dzwony z Innsbrucka wybrzmiewają kilkakrotnie dłużej, niż te produkowane w kraju. Samo wlewanie roztopionego metalu do formy, to wielka uroczystość dla austriackich ludwisarzy. Napełnianie formy trwało dość krótko, bo tylko dwadzieścia minut natomiast proces stygnięcia zajął aż dwa tygodnie. Na dzwonie znajduje się podobizna papieża Jana Pawła II oraz Benedykta XVI. Umieszczono na nim również datę 1907–2007.
Adrian Czarnota