Udowodnijcie, że pękła rura
Mieszkańcy ulicy Prusa skarżą się, że przez władze woda zalewa im piwnice.
– Prawdopodobnie przerwano rurki odwadniające, które kładli jeszcze nasi dziadkowie. Nie chcę nic sugerować. Pewne jest to, że w piwnicach cały czas stoi nam woda i musimy cały czas używać pomp, aby móc ją usunąć.
Nie dość, że tracimy czas i całą masę pieniędzy na prąd, to jeszcze nic tylko czekać, aż pojawi się zagrzybienie – oburza się Andrzej Sontag, mieszkaniec ulicy Prusa.
Kratki nie zbierają
Sytuacja w budynkach nie wygląda kolorowo. Wystarczą 3 minuty po wypompowaniu wody z piwnic, aby ta znowu się pojawiła. W niektórych domach wybijają nawet źródła. – Napisaliśmy pismo, aby na drodze zainstalować specjalne rynienki, odprowadzające wodę. Ale to nie wszystko. Woda powinna spływać do kratek ściekowych, a niestety tak się nie dzieje ze względu na nierówności nawierzchni. Odkopano rów przy drodze i znaleziona została rura odprowadzająca, jednak problem dalej pozostał. Wójt myśli, że problemu nie ma – dodaje pan Sontag.
Wykopcie dwie dziury
Wójt Jan Jochem uważa, że o rurki powinni dbać sami mieszkańcy, a podczas robót związanych z kanalizacją w gminie nie naruszono starych instalacji odwadniających. – Wzdłuż drogi powstał garb, który blokuje wodę i powstaje rozlewisko. Będziemy robić rynienki odwadniające wzdłuż drogi. Jestem po rozmowach z jednym wykonawcą i będziemy negocjować poprawki nie tylko na Prusa, ale i w kilku innych miejscach. Musimy wiedzieć ile będzie to kosztować, ale środki na to są zabezpieczone. Jeżeli cała ziemia jest nasiąknięta, to nie można się dziwić, że woda wychodzi po takich opadach. Cokolwiek było napotkane na drodze budowy, pozostało bez zmian. Mieszkańcy muszą zobaczyć, gdzie te dreny wychodzą. Jeżeli chcą udowodnić, że myśmy coś uszkodzili, to niech zrobią 2 – 3 wykopy na tych drenach i pokażą, że nie są drożne przez nasze przewinienie, a nie przez ich zaniedbanie. Wtedy rozkopiemy całą drogę i to naprawimy. Znam tę sprawę od 1997 roku. W innych miejscach Jejkowic też jest woda, a jeśli nie ma odpływu, to będzie się kumulować – informuje wójt.
Wykopiemy – zobaczymy
W piwnicach ślady pokazują dokąd sięgał poziom wody. Teraz nieznacznie opadła, ale i tak jest jej jeszcze za dużo. – Kiedy były większe opady, musiałem po dwa razy w nocy wstawać, żeby wypompować wodę. Teraz też kilka razy w ciągu doby trzeba niestety wypompowywać wodę. Tak nie może być, to nienormalne – mówi Tadeusz Styrc, kolejny mieszkaniec ulicy Prusa. Andrzej Sontag zaznacza, że jeśli tylko pogoda będzie sprzyjająca, zamierza sam zrobić wykopy, aby sprawdzić drożność drenów.
Szymon Kamczyk