Wojciech Gdesz o przeprowadzanych audytach w Kuźni Raciborskiej: Ufam, że poziom zaskoczenia nie będzie porównywalny do zdobywania Himalajów [WYWIAD]
Rozmawiamy z nowym burmistrzem Kuźni Raciborskiej, Wojciechem Gdeszem, o jego pierwszych decyzjach oraz współpracy z radą miejską, gdzie nie ma większości. Poruszamy także kwestie związane z planowaną budową bloków przy ul. Bema, która, jak zauważa burmistrz, nie będzie łatwa do przeprowadzenia. Rozmawia Dawid Machecki.
- Jakie są pana priorytety na początku kadencji?
- Bezpieczne dokończenie inwestycji to jedna z kwestii. Bardzo chciałbym, aby pojawiła się druga karetka na terenie naszej gminy, ale nie w mieście, lecz w innym sołectwie, aby zapewnić poczucie bezpieczeństwa mieszkańcom w obliczu zwiększającego się ruchu turystycznego w miesiącach letnich. Mamy miejsca, gdzie w weekendy przyjeżdża kilka tysięcy ludzi. Mam nadzieję, że uda nam się ukierunkować ruch turystyczny. Chcemy, aby przyjeżdżali do nas turyści, ale równocześnie dbamy o zachowanie równowagi między bezpieczeństwem mieszkańców a ruchem turystycznym.
- Czyli karetka miałaby stacjonować w Rudach?
- Tak, to jest właśnie mój cel. Wracając do priorytetów, chciałbym wprowadzić zmiany w komunikacji zbiorowej.
- Co konkretnie ma pan na myśli?
- Mieszkańcy postulują skomunikowanie naszej gminy z centrum przesiadkowym w Gliwicach. Rozważamy również możliwość połączenia z gminą Sośnicowice, która również posiada centrum przesiadkowe, aby umożliwić skomunikowanie Bargłówki z Rudami. Dodatkowo planujemy poprawić połączenia pomiędzy Kuźnią Raciborską a Rybnikiem.
- Jak ocenia pan perspektywy współpracy z radą miasta?
- Wiele osób mnie o to pyta. Jestem gotowy do współpracy, mimo braku większości w radzie miejskiej. Uważam, że poprzez skupienie się na konkretnych projektach uchwał, można zbudować potrzebną większość. Istnieją przykłady samorządów, gdzie właśnie wokół kluczowych projektów dla mieszkańców udaje się osiągnąć porozumienie. Poza tym nie ma dla mnie przeszkód w nawiązaniu współpracy. Szczerze mówiąc, jestem umiarkowanym optymistą.
- Większość w radzie mają radni z KWW Jednym Głosem. Pierwsze sesje ukazały siłę radnych tego komitetu. Najpierw odłożyli uchwały dotyczące komisji i diet burmistrza, a na drugiej sesji podzielili komisje, na czele których stanęli wyłącznie radni z ich komitetu.
- Myślę, że współpraca na rzecz gminy jest możliwa. I mam nadzieję, że tak będzie.
- A co jeśli okaże się inaczej?
- Jestem zwolennikiem kompromisu, a co więcej, wierzę, że taki kompromis jest możliwy do osiągnięcia.
- Jak ocenia pan swoje pierwsze dni na stanowisku?
- Myślę, że oczekiwania społeczne są bardzo wysokie, mieszkańcy wyrażają konkretne oczekiwania. Czuję, że na moich barkach spoczywa ogromna odpowiedzialność. Choć nie chcę mówić o tym jako o "ciężarze", to jednak czuję ten obowiązek. Bycie burmistrzem to nie tylko praca od 8 do 16; to pełne zaangażowanie, 24 godziny na dobę. Bezpieczeństwo, budżet i wiele innych spraw wymaga ciągłej uwagi. To uczucie, które towarzyszy mi każdego dnia, od momentu wejścia do gabinetu, jest zakorzenione głęboko w moim sercu i umyśle.
- Czy coś już pana zaskoczyło?
- Po zakończeniu audytów, ufamy, że poziom zaskoczenia nie będzie porównywalny do zdobywania Himalajów. W codziennej pracy burmistrza nie ma miejsca na wielkie niespodzianki. Niemniej jednak niektóre sprawy mogą być poddane ocenie, a o ewentualnych zaskoczeniach lub wnioskach mogę porozmawiać z panem redaktorem, gdy się spotkamy następnym razem.
- Na zakończenie: co chce pan po sobie pozostawić?
- Chciałbym pozostawić po sobie gminę, która współpracuje na wszystkich możliwych płaszczyznach. Dla mnie sołectwa są integralnymi częściami naszej społeczności, gdzie wspólna praca jest kluczowa dla różnorodnych aspektów życia społecznego. Moja decyzja o kandydowaniu na urząd burmistrza wynika z pragnienia przełamania istniejących podziałów i jednoczenia ludzi wokół wspólnych celów.
Nie tylko chcę planować trwałe i bezpieczne inwestycje, ale także realizować marzenia mieszkańców, które często pozostają niewypełnione przez lata. Chcę skupić się na projektach, takich jak długo wyczekiwany żłobek w Rudach oraz na rozwijaniu turystyki, np. poprzez budowę ścieżek rowerowych i otwarcie całej gminy na ruch turystyczny. Wierzę, że już niedługo osiągniemy pierwsze sukcesy.
Marzę o tym, abyśmy stali się miejscem przyciągającym turystów i pasjonatów sportu, otwierając nasze lasy dla ich korzyści. Chciałbym, aby Kuźnia Raciborska była atrakcyjna dla nowych inwestorów i mieszkańców, opierając się nie tylko na woli jednostek, ale także na szacunku dla osiągnięć poprzednich władz. To jest mój cel.
Ludzie
Burmistrz Kuźni Raciborskiej
Grunt, żeby nie słuchać pisowskich komuchów ze Stodół, ktorych wyborcy zweryfikowali protokołem 1%.
Dokładnie. Kuźnia Raciborska powinna się skupić na turystyce. Kolejka wąskotorowa i drogi/ ścieżki rowerowe są atutem w tym kierunku